
Paryż w dwa dni
Do Paryża wyruszyliśmy po północy w czwartek, 8 października. Czekała nas kilkunastogodzinna podróż samochodem przez Niemcy i Belgię. Gdy jechaliśmy przez Polskę, pogoda nam dopisała - było dość ciepło i nie padało. Gdy około siódmej rano przekroczyliśmy granicę z Niemcami, przywitał nas deszcz, który śmiało można było nazwać ulewą, ponieważ wycieraczki nie nadążały pracować! Czy tak wyglądała cała wyprawa?
Pozostałe wrażenia z Niemiec to: świetne autostrady, piękne krajobrazy i płatne (ale czyste i dość przestronne) toalety:) W Belgii towarzyszyło nam już piękne słońce. Byliśmy także pod wrażeniem interesującego budownictwa - przyjemnie wyglądających domków jednorodzinnych ciągnących się całymi pasmami wzdłuż autostrady.
Ale przejdźmy wreszcie do samego Paryża! Po przyjeździe do stolicy miłości i romantyzmu, w czwartek, około dwudziestej, pierwszą rzeczą, która zwróciła naszą uwagę i wprawiła w duże zdumienie, było to, że nie mogliśmy znaleźć miejsca parkingowego! Później dowiedzieliśmy się, iż Paryż to miasto, w którym zaparkowanie samochodu graniczy wręcz z cudem, gdyż miejsca jest rzeczywiście mało. W konsekwencji, samochody są często poobijane, mają powgniatane tablice rejestracyjne - przednie i tylne. Nikogo to jednak nie dziwi. Jedynie przyjezdnych.
W Paryżu nie mieliśmy dużo czasu na zwiedzanie, dlatego postanowiliśmy wykorzystać go jak najlepiej.
W piątek odwiedziliśmy katedrę Sacre Coeur oraz kilka innych kościołów, między innymi, polski kościół św. Marii Magdaleny. Mieliśmy również okazję przespacerować się pięknymi Polami Elizejskimi, które obfitują w różnego rodzaju sklepy, począwszy od sklepów z biżuterią, poprzez sklepy z ciekawymi (bo opartymi na kreskówkach i filmach) ubraniami dla dzieci, a skończywszy na sklepie prezentującym najnowsze modele samochodów marki Peugeot. Po południu nogi zaniosły nas na słynący z kasztanów i serialu „Stawka większa niż życie” placu Pigalle, w pobliżu którego znajduje się znane Moulin Rouge (Czerwony Młyn). Niestety, o tej porze dnia teatr był jeszcze zamknięty i mogliśmy podziwiać go tylko z zewnątrz.
Następnego dnia wyruszyliśmy na podbój Wieży Eiffla. Budowlę obejrzeliśmy jednak z poziomu morza, ponieważ kolejka, zarówno do wind, jak i do schodów, była niezwykle długa. W zamian, wzięliśmy udział w rejsie po Sekwanie, który trwał godzinę. Podczas rejsu mieliśmy możliwość obejrzeć z bliska ciekawe paryskie budowle - w tym, jedyną w swoim rodzaju katedrę Notre Dame. Po rejsie katedrę zwiedziliśmy od środka. Zrobiła na nas duże wrażenie, szczególnie jej piękny ołtarz oraz niezwykłe freski na ścianach. Po wyjściu z katedry skierowaliśmy się w stronę Luwru. Niestety, nie mieliśmy czasu, aby wejść do wnętrza muzeum i podziwialiśmy jedynie jego piękną kopułę.
W niedzielę rano wyruszyliśmy w podróż powrotną. Ciekawostką może być fakt, że nasi zachodni sąsiedzi znów powitali nas ulewnym deszczem!:)
Podsumowując samo miasto - dwa dni na Paryż do stanowczo za krótko, zwłaszcza jeśli chce się wniknąć w kulturę i sztukę schowaną w muzeach, ale wystarczająco długo, by poczuć klimat uliczek, by zobaczyć główne atrakcje miasta, by zjeść kolację w typowej francuskiej knajpie, odetchnąć nowym miejscem. Czasem wystarczą dwa dni, by się zatrzymać i nacieszyć oczy innymi twarzami przechodniów, obcymi, ale jakże fascynującymi budynkami czy parkami. I muszę przyznać, że Paryż idealnie się na taki odpoczynek nadaje.
Co do moich osobistych odczuć, to stwierdzam, że Paryż jest bardzo interesującym miastem o unikalnej atmosferze, w którym można podziwiać monumentalne historyczne budowle i niezwykłe miejsca. Na pewno warto go odwiedzić i obejrzeć, ale… tak samo jak warto zwiedzić Rzym czy Madryt. Paryż to miasto urocze, ale dla mnie tylko jedno z wielu ciekawych miast Europy czy świata. Uważam, że każdy powinien go „zaliczyć” ze względów kulturowych, architektonicznych, krajoznawczych, ale ostrzegam, zachwyt może być ograniczony. Przynajmniej mnie stolica Francji nie zwaliła z nóg. Było cudownie wyjechać poza Warszawę, ale ulubionego miasta będę poszukiwać dalej… Najwyraźniej jest jeszcze przede mną!
Czytaj także:
Francja - Disneyland i Disney Studios
FOTOGRAFIA:


Fot. Irmina Szadkowska-Filipowicz i Grzegorz Filipowicz

Mapa Google