Kalifornia, Los Angeles
Los Angeles to miasto sprzeczności. Mekka showbiznesu, blichtru, kiczu, ale też miejsce, gdzie powstają wspaniałe dzieła filmowe, muzyczne, gdzie mieszczą się istotne galerie sztuki. Miasto kojarzone z pięknymi plażami, bogatymi, uporządkowanymi osiedlami Beverly Hills. Jednocześnie miasto o najwyższym odsetku przestępczości w Stanach Zjednoczonych…
Mentalność tubylców
Jakiekolwiek krążą stereotypy o Amerykanach, są to przede wszystkim bardzo mili, otwarci i towarzyscy ludzie. Na każdym kroku szukają szansy do rozmowy, chociaż króciutkiej – czy to w sklepie, czy to w metrze… Jeśli wypatrzą turystę, nim ten zdąży się rozejrzeć, oni już spieszą z radą. Jest to plus, jeśli jest się nieśmiałym, a na serio potrzebuje się pomocy. Minus, jeśli się nie ma ochoty z nikim obcym zawierać znajomości:) Mieszkańcy Los Angeles to mieszkanka wielu narodowości. Spotka się tam każdy kolor skóry – wszyscy jednakowo sympatyczni i kontaktowi.
Przez cały 6-dniowy pobyt w L.A. nie byliśmy świadkami ani jednej wrogiej, niebezpiecznej sytuacji – czy to w metrze, czy to podczas spacerów po mroczniejszych dzielnicach. Może i odnotowuje się tam ogromny stopień przestępczości, ale bynajmniej nie w biały dzień.
Za to bardzo zwraca się uwagę na słabszych: starszych i niepełnosprawnych – wszyscy są gotowi pomóc, np. wejść do autobusu czy sklepu. Ciekawe jest także to, że w krwi mieszkańców Los Angeles płynie muzyka! Tam praktycznie każdy (starszy i młody) człowiek w uszach ma słuchawki prowadzące do „mp3”. Wielu z nich wyraża swoją ekspresję publicznie, głośno śpiewając:)
I kwestia godna podziwu: tam szanuje się przechodniów (być może dlatego, że prawie ich nie ma…)! Jeśli jakiś samochód (czyt. kierowca samochodu) widzi pieszego wchodzącego na ulicę, nie wjedzie na jezdnię, chociaż ma ona 5 pasów w jedną stronę… I 5 razy zdążyłby przejechać nim on się do niego zbliży. Albo jeśli samochód wjedzie 1/15 zderzaka na przejście dla pieszych, i nagle zobaczy owego pieszego, cofa się i przeprasza cię serdecznym uśmiechem, machaniem rękami i niskim kiwaniem głowy. Albo jeśli jakiś samochód z daleka widzi pieszego czekającego aż on przejedzie (bo jest jednym samochodem na drodze…), wiedz, że ten samochód cię przepuści… Tam po prostu pieszy rządzi:)
Co zobaczyć w L.A.
Ikonami Los Angeles bez wątpienia są takie miejsca jak Hollywood, Beverly Hills czy piękne plaże Santa Monica i Manhattan Beach. Jadąc do tego miasta, nie można tych dzielnic pominąć, ale nie można się tylko do nich ograniczyć. Z całą pewnością na spacer należy się udać do centrum miasta, do tzw. downtown, które cieszy oczy pięknymi budynkami obwarowanymi nieprzypadkową zielenią. Atrakcjami nieco bardziej rozrywkowymi są parki Disneya i Universal oraz wytwórnia filmowa Warner Bros. Nam udało się szaleć w Universal Studios oraz odbyć niesamowity tour po autentycznej, cały czas działającej wytwórni Warnera. Samo Hollywood może trochę rozczarować – raczej nie ma szansy na spotkanie gwiazdy filmowej, a magiczna aleja gwiazd… nie jest taka magiczna. Wiedzie przez dość obskurne budynki sklepowo-barowe, w których kupić można kombinezonik w panterkę, pejcz i kajdanki:) Przyjemnie robi się dopiero przy słynnym Kodak Theatre (gmachu Amerykańskiej Akademii Filmowej, w którym corocznie odbywa się gala rozdania Oscarów), który w rzeczy samej jest piękny! Z kolei dzielnica Beverly Hills zachwyca nie tylko na Rodeo Driver, ale w całej swej administracyjnej okazałości. Królewskie posesje zmuszają do fantazjowania o wygranej w totka!
Architektura
Gdyby ktoś zadał pytanie, jak wygląda Los Angeles, nie uzyskałby jednoznacznej odpowiedzi. Tego miasta nie da się objąć jedną klamrą - jest przepełnione różnorodnością architektoniczną. Z jednej strony mamy downtown, które szczyci się przepięknymi, nowoczesnymi drapaczami chmur otoczonymi elegancką zielenią (szczególnie polecam gmach Disneya i halę Staples Center – m.in. siedzibę drużyny NBA Los Angeles Lakers), z drugiej strony dzielnice typu Beverly Hills, Bel Air, które mienią się wszystkimi barwami świata: parterowe domki na styl amerykański, włoski, grecki, niemiecki, indyjski… Każdy. Są także rejony plażowe – tam dominują drewniane budynki, ze spadzistymi dachami, bardzo przytulne i urokliwe. Ale nie wszystkie tereny L.A. są tak ciekawe. Przejeżdżając przez niektóre partie miasta zauważy się hektary bezosobowych „klocków” – topornych, poobklejanych w reklamy budynków, które służą za sklepy, warsztaty samochodowe, knajpy… i mieszkania.
Gdzie koniecznie trzeba zjeść
Los Angeles posiada wiele „perełek” gastronomicznych, które przykuwają uwagę, jednak nie można tylko zwiedzać restauracji i barów (a tym samym ciągle jeść…), konieczna jest ostra selekcja! Nasz ranking wygrały następujące lokale: słynny i przepyszny „Jack In The Box”, czyli najprawdziwsza hamburgerownia (można go spotkać tylko w zachodnich Stanach); „California Pizza Kitchen”, czyli przyjemna restauracyjka z włoskim menu dla przeciętnych śmiertelników; „Beverly Hills Diner” – klimatyczna, stylizowana na 50-60 lata jadłodajnia z grającą szafą, srebrnymi okrągłymi taboretami i z najlepszymi cheeseburgerami w całym Beverly Hills! Po dobrym jedzeniu czas na kawę – tutaj polecam „The Coffee Bean” – sieciówka, która serwuje boskie latte machiato!
Czym podróżować po mieście
Los Angeles jest tak potężne, że nie ma mowy o używaniu jednego rodzaju transportu, jakim są własne nóżki! W ten sposób można zwiedzić najwyżej jedną dzielnicę i to w kilka dni… Tak więc najlepszym środkiem lokomocji jest jednak samochód (wypożyczalnie aut spotkacie wszędzie – począwszy od lotniska, przez centrum, po najdziwniejsze zakątki…). Jeśli z jakiś względów ktoś nie będzie miał ochoty na wynajem przyjemnego „4x4”, może zaryzykować poruszanie się komunikacją miejską: kolejkami metra, tramwajami i autobusami. Ta forma podróżowania jest całkiem sprawnie rozwiązana, ale znacznie bardziej czasochłonna. Przejechanie z jednego końca miasta, na drugi – np. z Manhattan Beach na Burbank (Warner Bros Studios) metrem (w tym 3 liniami!!!) i autobusem zajmuje ok.2,5 h w jedną stronę! Plusem wyboru takiej formy docierania do celu jest zwiedzenie niestandardowych części miasta – z okna pociągu :)
O ile w Los Angeles się w ogóle nie chodzi pieszo, o tyle jazda na rowerach, zwłaszcza po plażowych dzielnicach, jest bardzo popularna.
Czy więc warto?
Oczywiście, że tak! Każde nieznane miejsce zasługuje na etykietę: „warto”! Należy się po prostu dobrze przygotować: np. wziąć krem z wysokim filtrem, wypożyczyć samochód, zakwaterować się w dobrej dzielnicy, zrobić solidny plan spędzania czasu. Los Angeles można pokochać, zwłaszcza jeśli jest się zwolennikiem szerokich Highwayów, filmowych atrakcji i połączenia miasta, gór i plaż!
A Beverly Hills rzeczywiście jest pełne gwiazd. Niektóre "twierdze" są obwarowane mega żywopłotami, by nikt nie zakłócał spokoju.
My paradoksalnie spotkaliśmy w Nowym Jorku jednego aktora z serialu CSI NY - Garego S.:)