Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 
Francja, Hawr
poniedziałek, 02 lutego 2009 11:12
Kasia Maria   

Hawr francuski inaczej.

Le Havre to znaczy po francusku "przystań". Zawitałam do tego portu na kilka miesięcy studiów i to, co najlepiej pamiętam, to pierwszy dzień zajęć na uniwersytecie, a raczej drogę na uczelnię, kiedy to rzęsista ulewa przemoczyła mnie do suchej nitki pomimo wodoodpornej kurtki, porządnych butów i parasolki! Klimat na jesieni jest faktycznie straszny. Francuskie baletki muszą ustąpić miejsca praktycznym kaloszom, a eleganckie paltka szczelnym sztormiakom. To taka moda w Hawrze i nawet najbardziej opornych pogoda szybko przekona. Miesiące zimowe są jednak dużo suchsze, i choć mroźne, to bardzo słoneczne.


Hawr jest największym francuskim miastem portowym, zarazem ostatnim europejskim portem, do którego zawijają ogromne statki towarowe przed wpłynięciem na Atlantyk. Widok tych olbrzymów opuszczających jeden z najnowocześniejszych portów na świecie jest faktycznie inspirujący i nie dziwi fakt, że to tutaj znajdują się świetne szkoły handlu zagranicznego i marynarki.

Miasto słynie także z tego, że zostało praktycznie doszczętnie zburzone podczas drugiej Wojny Światowej. Odbudowano je niestety w typowym kwadratowym i szarym powojennym stylu (Auguste Perret, które i tak jest na liście UNESCO). Tylko przy wejściu na kamienistą miejską plażę  znajduje się zabytkowy hotel, który pozwala marzyć o dawnej świetności tego miasteczka bogatych kupców i ludzi morza.

Moim zdaniem, najciekawsza w Hawrze jest dzielnica portowa - St. François, której serce stanowi bardzo stary kościółek z siedemnastego wieku, gdzie co niedziela wieczorem odbywają się msze duszpasterstwa akademickiego. Plac kościoła otoczony jest wieloma restauracyjkami o specjalnościach z całego świata: od francuskich naleśnikarni (creperie), i góralskiej Petite Savoie, poprzez europejskie: włoskie, hiszpańskie restauracje i irlandzkie bary, aż do kreolskich, indyjskich i oczywiście chińskich knajpek i japońskich barów sushi.
Charakterystyczne dla tego miasta są szczególnie bary w wyspiarskim stylu i zawitający do nich groźnie, aczkolwiek jakoś tak smutnie wyglądający samotni rybacy.

Po lewej stronie od placu St. François znajduje się Basen Centralny, rodzaj kanału, nad którym znajduje się wysoki most w stylu tego beautiful Świętokrzyskiego w Warszawie. Prowadzi on do wielkiego kasyna, a za nim do największego bulwaru: Boulevard de Strasbourg, gdzie też zachowało się kilka budynków w klasycznym francuskim stylu.
Ten bulwar prowadzi do plaży, jednak jego centralnym punktem jest plac przed charakterystycznym nowoczesnym budynkiem ratusza miasta. Atrakcję stanowią szerokie fontanny oraz instalacje żelazne o kształcie różnych zwierząt oraz bardzo zadbane klomby kwiatowe, które zachwycają przez okrągły rok.

W miasteczku zdecydowanie panuje nowoczesny klimat. Ja jako miłośniczka urokliwej, starej, kwiecistej południowej Francji byłam nim na początku dość rozczarowana. Jednak zaimponował mi sportowy duch mieszkańców wręcz masowo biegających wzdłuż plaży i kanałów, niezależnie od pogody. Infrastruktura do uprawiania wszelkich sportów nad brzegiem morza jest wprost wyborna. Korty do tenisa, do koszykówki, do rollerskating'u, oczywiście pasy dla rowerów i niekończące się deptaki są zawsze pełne. Wiele osób na kanałach ćwiczy się w kajakarstwie, dzieci pływają na mini-żaglówkach, żeby potem przesiąść się do tych większych licznie zacumowanych w porcie. Życie nocne studentów skupia się natomiast w dzielnicy starych magazynów portowych, które zostały zaadaptowane na bary, dyskoteki oraz galerie sztuki i centra handlowe, a niedługo powstanie tam również nowoczesne osiedle mieszkalne o bardzo ciekawej architekturze.

Warto wspomnieć, że przy granicach miasta, gdzie kamienista plaża się powoli kończy, wznosi się wzgórze Sainte Adresse, znane z tego, że impresjoniści jak Claude Monet, czy infantylista Raoul Dufy spędzali tam wiele miesięcy podziwiając przepiękne zachody słońca inspirujące ich twórczość (bardzo ciekawe zbiory malarskie posiada muzeum Andre Malraux). Sainte Adresse to już jednak osobne miasteczko dla najbogatszych mieszkańców Normandii, których wille zawsze posiadają ogromne okna skierowane w stronę morza.

Przez kilka miesięcy towarzyszył mi w Hawrze nieustanny skrzek mew, głośne syreny statków i silny wiatr, świadczące, że to miasto żyje morzem. Jednak wciąż te same, najlepsze na świecie francuskie "petits pains au chocolat (francuskie ciasteczka z czekoladą)" przypominały, że to jeszcze Francja, tylko taka trochę inna.

mapa_hawr

Mapa Google

Dodaj swój komentarz

Imię:
Twój email:
Temat:
Komentarz: