Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 
Portugalia, Lizbona: Oceanarium
poniedziałek, 15 czerwca 2009 21:40
Grzegorz Filipowicz   

 

Gdzie jest Nemo? - zapewne w lizbońskim oceanarium

Lizbona to nie tylko wiekowe piękne miasto o niezliczonych zabytkach, urokliwych wąskich uliczkach ciągnących się pomiędzy kamienicami stłoczonymi na licznych wzgórzach. Lizbona posiada też inne, nowoczesne oblicze, którego wspaniałą wizytówką jest “Oceanario” - największe oceanarium w Europie i jedno z największych na świecie.

Budowa Oceanarium stanowiła istotny element przygotowań Lizbony do zorganizowania międzynarodowej wystawy EXPO w 1998 roku. W związku z powyższą imprezą stolica Portugalii wzbogaciła się o całą nowoczesną dzielnicę wzniesioną na zaniedbanych terenach portowych w północnej części miasta. Organizacja wystawy pozwoliła na stworzenie w wiekowej Lizbonie enklawy nowoczesnej, często śmiałej w formie i rozwiązaniach, architektury, która w mojej ocenie powinna być przykładem dla innych miast. Jednym z najważniejszych obiektów dzielnicy, jest Oceanarium. Otwarte w październiku 1998 roku wraz z wystawą EXPO powoli wyrasta na jedną z nowych ikon Lizbony.

Na pierwszy rzut oka siedziba Oceanarium nie wskazuje, iż w środku znajdziemy prawdziwy podwodny skarbiec. Szara bryła w kształcie ogromnej kostki z daszkiem samotnie stoi zanurzona w wodzie na środku zatoki. Jedynym łącznikiem z lądem jest pomost rozciągnięty pomiędzy akwarium a budynkiem stanowiącym główne wejście do Oceanarium. W środku znajdziemy kasy, kawiarnię i obowiązkowy sklep z przeróżnymi pamiątkami, zabawkami wszelakiej maści i innymi gadżetami. Cały kompleks został zaprojektowany pod wodzą zespołu Cambridge Seven Associated, na którego czele stał amerykański architekt Peter Chermayeff.

Oczywiście to, co najlepsze i najważniejsze znajduje się w środku dużego sześcianu. Rdzeń budynku akwarium stanowi ogromny zbiornik wody (ponad 5 milionów litrów wody!!!). Generalnie zwiedzanie Oceanarium sprowadza się do krążenia wokół przeszklonego zbiornika. Zaczynamy od powierzchni wody, powoli schodząc coraz niżej i niżej, by wreszcie sięgnąć dna (tym razem w sensie dosłownym, a nie w przenośni oczywiście:) ). Warto wspomnieć, iż Oceanarium gromadzi nie tylko ryby i inne podwodne organizmy. Pierwsze komnaty poświęcone są życiu przy zbiornikach wodnych w różnych strefach klimatycznych. Stąd też przechodzimy kolejno przez lasy deszczowe (doświadczając na własnej skórze dusznego, wilgotnego powietrze), klimat umiarkowany, w którym rządzą ptaki a popisują się wydry i kończymy na skalistym wybrzeżu pełnym pingwinów różnych gatunków i temperamentów (niektóre znudzone inne nieustannie pozujące do zdjęć). W sumie w Oceanarium znajduje się kilkanaście tysięcy organizmów z każdej szerokości geograficznej. Jest co oglądać. Ogromne wrażenie wywarło na mnie oglądanie ryb z poziomu samego dna akwarium. Wysoka, kilkumetrowa szklana tafla wydaje się wciągać widza w sam środek zbiornika pomiędzy najdziwniejsze ryby, jak i doskonale znane rekiny, czy poruszające się z ptasią gracją płaszczki.

Akwarium jest też otoczone wieloma innymi salami, w którym możemy obejrzeć mniejsze organizmy, które w centralnym zbiorniku były trudne do zauważenia lub wymagają szczególnych warunków do funkcjonowania (w sumie jest 25 dodatkowych mniejszych zbiorników). Zwiedzający mogą również wejść do jednej z części laboratoryjnych, w której odtwarza się rafę koralową, czy też przygotowuje niektóre organizmy do życia w środowisku naturalnym (m.in. żłobek dla meduz).

Wydaje się, iż chętni do zwiedzenia całego Oceanario powinni poświęcić dobrych kilka godzin (3-4 godziny), choć prawdziwi miłośnicy „głębokiego błękitu” mogą zapewne zostać tam cały dzień i na pewno nie byliby zawiedzeni. Dla mnie wizyta w Oceanario była pierwszą w tak dużym ośrodku (zwiedzania gdyńskiego akwarium nie liczę). Byłem zachwycony pod każdym względem. Organizacja zwiedzania, alejki, dostępność do każdego zakamarka były naprawdę w mojej ocenie znakomite. Do tego wspaniale wykorzystana przestrzeń całego obiektu. Gość czuł, że ma ryby na wyciągnięcie ręki. Gdybym mieszkał w Lizbonie zapewne często bym się tam wybierał. Bardzo kojące miejsce.

Zatem, wybierając się do Lizbony konieczne trzeba pojechać do dzielnicy EXPO, a Oceanario to po prostu punkt obowiązkowy.

Poniżej przesyłam link do oficjalnej strony Oceanario:

http://www.oceanario.pt

http://www.gremina.eu/europa/portugalia-lizbona-oceanarium.html

Komentarze (1)
fajnie
1 sobota, 24 lipca 2010 14:49
beka

Dodaj swój komentarz

Imię:
Twój email:
Temat:
Komentarz: