Ocena użytkowników: / 10
SłabyŚwietny 
Włochy, Mediolan, Stadion piłkarski San Siro
wtorek, 22 września 2009 14:41
Tomasz Mroszkiewicz   
sansiro4Wycieczka na San Siro

Ludzie, jeżdżąc po świecie i zwiedzając różne miejsca, najczęściej kierują się ogólnie przyjętymi kanonami atrakcji. Zawsze lub prawie zawsze w takim standardowym katalogu są miejscowe muzea, kościoły, starówki, zamki, czasem inne charakterystyczne dla danego regionu lub miasta zabytki lub lokalne ciekawostki. Trudno się zresztą temu dziwić, bo jest to przecież uniwersalna wizytówka danego miejsca. Coś, w co mieszkańcy włożyli swoje siły, uczucia i pieniądze, byśmy je, zapewne, właśnie podziwiali.

Coraz popularniejszymi jednak wyjazdami są eskapady tematyczne, skupiające takich „branżowych” turystów wokół miejsc i tematów interesujących dla wybranej grupy społeczeństwa. W ofertach turystycznych lub na forach internetowych możemy spotkać oferty wyjazdów na pielgrzymki, winobrania, oglądanie tulipanów czy współczesnych wiatraków.

sansiro3Ja, jeżdżąc po świecie zawsze miałem jednego konika, którym z lubością męczyłem kolejno rodziców, przewodników, a potem w końcu turystów, którymi przez krótki okres w moim życiu dane było się opiekować :). Konikiem tym są mianowicie stadiony piłkarskie. W sumie może to trochę dziwić. Przy ich zwiedzaniu zwykle nie ma możliwości podziwiania głównych aktorów, dzięki którym stadiony ożywają, czyli tworzących widowisko współczesnych gladiatorów - piłkarzy i tłumu kibiców tworzących poczucie uczestnictwa w zbiorowej ekstazie.

A jednak dla mnie i pusty stadion ma w sobie coś niesamowitego. Podziwianie jego architektury – właściwej jedynie dla tego typu budowli, takie charakterystyczne dla tych konstrukcji czynniki jak nachylenie trybun, ich ułożenie w stosunku do boiska, jak i do siebie, konstrukcja dachu, widoczność z poszczególnych miejsc na stadionie i przede wszystkim świadomość historii, która się na nim odbyła - rozegranych meczów, występujących piłkarzy ma dla mnie jakiś magiczny urok. Choć oczywiście nie ma to jak bycie na stadionie w trakcie jakiegoś emocjonującego i ważnego meczu – a im ważniejszego tym lepiej.

sansiro5I jest jeden stadion na świecie, który dany mi był obejrzeć zarówno „na sucho” jak i w trakcie hiperważnego meczu. Tym stadionem jest słynny San Siro w Mediolanie – wg ostatniego rankingu brytyjskiego dziennika „Times” drugi najlepszy stadion na świecie. I chyba Brytyjczycy mieli rację. Pewnie nie jest on największy, najbardziej nowoczesny, nie pachnie i nie świeci nowością, ale ma w sobie to coś, co pozwala stadionowi piłkarskiemu pełnić rolę autonomicznego bytu, a nie jedynie atrybutu przy znanym klubie piłkarskim.

Stadion San Siro został w obecnym kształcie przebudowany przed mistrzostwami Świata ITALIA’90, gdzie był jedną z głównych aren tych mistrzostw. Jego pierwowzór został jednak zbudowany w 1925 w mediolańskiej dzielnicy San Siro skąd wzięła się jego pierwotna nazwa. W 1980 roku oficjalna nazwa stadionu została zmieniona na Stadion Giuseppe Meazzy – czyli włoskiego mistrza świata z roku 1934 i wybitnego napastnika Interu Mediolan. Chyba z tej przyczyny nowa nazwa nie została nigdy zaakceptowana przez kibiców AC Milan, którzy cały czas używają starej nazwy stadionu. A spór o nazwę wynika m.in. z tego, ze stadion jest własnością miejską (rzecz charakterystyczna dla Włoch) ale jest wykorzystywany prze oba wielkie mediolańskie kluby: AC Milan i Inter Mediolan. Czyli co tydzień gospodarzem stadionu jest inny klub. Gdy gospodarzem jest Milan trybuną na której zasiadają jego kibice jest Curva Sud (zakole południowe), natomiast gdy gospodarzem jest Inter jego kibice zasiadają na Curva Nord (zakole północne). Kibice drużyny przyjezdnej siadają wtedy po drugiej stronie, czyli na miejscu lokalnego i jednocześnie odwiecznego rywala.

sansiro6Stadion ma bardzo charakterystyczną konstrukcję. Otoczony jest 11 kolumnami służącymi do wejścia na wyższe partie trybun, nadającymi San Siro jedyny w swoim rodzaju wygląd. Trybuny za bramkami są ciut wyższe od tych po bokach boiska i tworząc prześwit między nimi a dachem. Dach okala cały stadion i osłania wszystkie trybuny, a zainstalowany jest na czerwonych wspornikach. To wszystko mimo upływu lat sprawia wrażenie nowoczesnej konstrukcji. Trybuny są na 2 poziomach, i charakteryzują się doskonałą widocznością z każdego miejsca na stadionie. Są również bardzo blisko boiska, bo stadion jest typowo piłkarskim bez bieżni lekkoatletycznej. Pomiędzy trybunami, a boiskiem jest niewidoczny dla kamer telewizyjnych i w sumie dla kibiców niezainteresowanych jego pokonaniem, głęboki rów. Miałem okazję również zwiedzić szatnie, w których przebierają się piłkarze. Są oczywiście super nowoczesne i wyposażone we wszystkie udogodnienia współczesnej fizjoterapii. W porównaniu z polskimi stadionami są również bardzo przestronne…

sansiro9San Siro położony jest w niewielkiej odległości od centrum Mediolanu. Łatwo do niego dojechać metrem (stacja „Lotto”). Idzie się do niego wzdłuż mediolańskiego hipodromu. Na stadion można dojechać również samochodem. Dla amatorów jest przygotowany duży parking przy stadionie, ale trzeba się liczyć, że dojechanie tam i wyjazd z niego ciasnymi mediolańskimi uliczkami możne trwać wieki. My zostawiliśmy samochód przed stadionem wczesnym popołudniem i ruszyliśmy zwiedzać miasto. Niestety po meczu wyjeżdżaliśmy ok. 2 godziny z samego parkingu, a kolejne 2 z miasta – mimo, ze w miarę sprawnie się po meczu zebraliśmy.

A na meczu byliśmy nie byle jakim, bo de facto najważniejszym w całym sezonie dla AC Milan rozgrywanym na San Siro. Rewanż półfinału Ligi Mistrzów sezonu 2006-2007 z Manchesterem United. Zwiedzanie w tym dniu miasta było inne niż kiedykolwiek wcześniej. Wśród standardowych turystów z całego świata spotykaliśmy grupki kibiców angielskich. Im bliżej centrum, tym było ich więcej. Piazza Duomo – centralny plac Mediolanu przed katedrą przypominał już bardziej piłkarski stadion pełen śpiewów i tłumów ludzi w szalikach. Kibiców Milanu na ulicach jeszcze nie było (poza Piazza Duomo). W sumie to normalny dzień pracy, a po co wylegać na ulice i przekrzykiwać się z Anglikami. W ten sposób my paradujący w koszulkach i szalikach Milanu wyglądaliśmy jak przyjezdni wśród Anglików, ale spotykając się z serdecznymi pozdrowieniami połowy mieszkańców miasta, czuliśmy się jednak, że jesteśmy prawdziwymi Milanisti… idąc już bezpośrednio na mecz, po wyjściu z metra, podążaliśmy już w tłumie kibiców Milanu. Mijani w grupkach kibice Manchesteru rzeczywiście wyglądali trochę jak osławieni angielscy Hooligans, ale generalnie zachowywali się całkiem OK., choć wprowadzana przez policję słynnymi kolumnami San Siro bardziej zorganizowana grupa, z góry pokazywała gdzie ma kibiców i cały klub Milanu…

sansiro8Tydzień wcześniej, Milan, po pasjonującym meczu przegrał 2:3. Wynik niby na wyjeździe dobry, ale ranga spotkania i niezwykle silny przeciwnik sprawiły, że kibice Milanu nie mogli być pewnymi swego, szczególnie, że po pierwszej połowie pierwszego meczu prowadzili przecież 2: 1 a i tak przegrali. W końcu co Manchester, to Manchester! Wśród kibiców widać było pozytywne nastawienie i wiarę w sukces, ale entuzjazmu raczej nie. Wejście na stadion i jego widok przed meczem jest zupełnie inne niż w trakcie zwykłego zwiedzania. Pełno kolorowych straganów, punktów żywienia i stoisk z klubowymi pamiątkami, ale przede wszystkim tłum kibiców! Trudno opisać wrażenie, jakie mieliśmy wchodząc na stadion. Czuliśmy, że uczestniczymy w czymś pasjonującym, niezwykłym, trochę z innej planety, a każdym razie niedostępnym dla nas – mieszkańców kraju ze środkowej Europy, gdzie takie wydarzenie nie ma i pewnie długo nie będzie miało miejsca. I jeszcze to poczucie, że stoimy wśród włoskich kibiców, że jesteśmy częścią jednej wielkiej rodziny Milanu w dniu jego największego, w tym sezonie, święta. Niestety „załatwiane” przez naszego włoskiego przyjaciela bilety okazały się zbyt ładne i inne niż pozostałych chętnych na zwykła trybunę, bo przypominały trochę te VIPowskie. Zwróciły na nas uwagę sprawdzających bilety i ochroniarzy, i musieliśmy się gęsto tłumaczyć, że nie jesteśmy anglikami chcącymi wejść na trybunę włoską J. Ale po ominięciu tych nic nieznaczących tego wieczoru przeszkód i pokonaniu kilku partii schodów San Siro, i wejściu do naszego gate’u, naszym oczom ukazał się widok, jaki mam do dzisiaj w pamięci! San Siro wypełniony już w znacznej części, ozdobiony barwami Ligi Mistrzów i oświetlony tysiącami jupiterów sprawiał wrażenie jakbyśmy byli w jakiejś gigantycznej świątyni kolorów i świateł. Tej zieleni boiska nie jest w stanie oddać żaden telewizor ani w systemie HD, ani w żadnym innym.

sansiro7A potem rozpoczął się mecz. Zobaczenie gwiazd światowej piłki pokroju Kaki, Ronaldo, Rooneya. Giggsa, Pirlo czy ukochanego przez trybuny San Siro Gattuso było magicznym przeżyciem. Jak również uczestnictwo w upokorzeniu mistrzów Anglii 3:0. Święto zaczęło się już w 11 minucie za sprawą magicznego Kaki i trwało przez 90 minut. Euforia po każdej bramce, rzucający się sobie w objęcia obcy ludzie... Tego też nie da się zapomnieć… i można jeszcze pomarzyć, że się kiedyś raz jeszcze w takim święcie, na takim stadionie będzie uczestniczyć.

A może doczekam czegoś takiego w Polsce?

 

 

 

mapa-milano

Mapa Google

Czytaj także:

Włochy, Liguria: Sestri Levante

Włochy, Liguria: Cinque Terre

Włochy, Mediolan, Duomio

Włochy, Mediolan, Gardaland

Włochy, Rawenna, Mirabilandia

Włochy, Rzym

FOTOGRAFIA:

Włochy, Liguria

Włochy, Mediolan

 


Komentarze (3)
perełka!
3 czwartek, 25 lutego 2010 13:27
i stadion, i artykuł:)
Re: Większy?
2 środa, 23 września 2009 09:45
Bo on jest naprawdę duży - jeden z największych w Europie (3. miejsce po Camp Nou i Wembley). Generalnie każdy stadion swoją wielkość pokazuje dopiero gdy wypełni się swoimi tysiącami widzów... :-)
Większy?
1 wtorek, 22 września 2009 21:57
Na tych zdjęciach stadion wydaje się większy, niż na żywo...
Ps. rewelacyjne oddana atmosfera imprezy!

Dodaj swój komentarz

Imię:
Twój email:
Temat:
Komentarz: