Ocena użytkowników: / 10
SłabyŚwietny 
USA, Nowy Jork
Grzegorz Filipowicz   

New York, New York!!!

Gdyby zrobić ogólnoświatową sondę, w której proszonoby o wskazanie miasta, które powinno być uznane za stolicę planety zwanej Ziemią, zapewne największe szanse miałby Nowy Jork. Centrum światowej gospodarki (największa giełda papierów wartościowych – New York Stock Exchange przy Wall Street), siedziba Organizacji Narodów Zjednoczonych, Statua Wolności, Times Square…

A do tego niezliczona liczba filmów (m.in. „West Side Story”, „Chłopcy z Ferajny”, „Taksówkarz”, „Prawo Bronxu”, „Śniadanie u Tiffany’ego”, „Jak stracić chłopaka w 10 dni?”, „Szklana Pułapka 3” itd.) i tyle samo seriali („Przyjaciele”, „Seks w Wielkim Mieście”, „CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku” itd.) pozwalają ludziom na całym świecie identyfikować się z tym miastem, traktować je przyjaźniej niż jakiekolwiek inne.

Powyższa magia Nowego Jorku skusiła również nas, chcieliśmy przez kilka dni poczuć to wszystko na własnej skórze. Niestety, byliśmy tam cztery dni… tylko cztery dni… zdecydowanie za krótko… Niemniej, chciałbym wymienić kilka miejsc, które widzieliśmy i które trzeba zobaczyć w pierwszej kolejności, by móc pooddychać atmosferą Nowego Jorku.

1 – obowiązkowa ulica – Fifth Avenue

Tak, tak, każdy z nas słyszał o sklepach przy Piątej Alei… Ale to nie wszystko. Warto się wybrać na spacer tą delikatnie pagórkowatą ulicą i przyjrzeć się ludziom, niekończącym się tłumom zmierzającym w różne strony i nieustannie krążącym taksówom… 5thAvenue stanowi również wizytówkę najlepszej architektury Nowego Jorku: monumentalny Rockefeller Center (centrum finansowe i telewizyjne oraz małe lodowisko u podnóża budynku otwierane z sezonie zimowym), piękna gotycka Katedra Świętego Patryka, nowojorska biblioteka publiczna, Empire State Building i Flatiron Building (charakterystyczny, trójkątny wieżowiec), czy też przyjazny, pełen studentów Washington Square Park, wraz z łukiem stanowiącym początek 5th Avenue.

2 – Times Square

Być w Nowym Jorku i nie wybrać się na Times Square – Wielki błąd. Nazwa placu pochodzi z 1904 roku, w którym wydawca gazety „New York Times” wybudował siedzibę tego tytułu, doprowadzając jednocześnie do przemianowania nazwy z Longacre Square na Times Square.

Ten plac (faktycznie stanowiący ogromne, podłużne skrzyżowanie czterech ulic) jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc Nowego Jorku. Permanentny tłum ludzi, korki (bez względu na porę dnia) oraz iluminacje reklamowe na wszystkich budynkach tworzą niezwykły klimat. Ze względu na kolorowe reklamy świetlne, by móc podziwiać feerię barw i dźwięków nadciągających zewsząd, warto odwiedzić Times Square nocą!

3 – Empire State Building

Gdzie się mieli spotkać główni bohaterowie filmu „Bezsenność w Seattle”? Na jaki budynek wdrapał się King Kong? Który budynek w pierwszej kolejności został wysadzony w powietrze przez złych kosmitów w „Dniu Niepodległości”? Pytania można mnożyć, a odpowiedź jest tylko jedna – Empire State Building. Perła w koronie Nowego Jorku. Podobno ok. 3,5 miliona turystów rocznie zwiedza ten budynek. Warto być jednym z nich.

Podstawowym powodem wejścia do mierzącego (wraz z antenami komunikacyjnymi) 443 metry Empire State Building jest znajdujący się w środku szyb pionowy z dźwigiem osobowym, czyli winda. Tarasy widokowe, położone na 85 piętrze (na wysokości 320 m) oraz na 101 piętrze (373 m) pozwalają spojrzeć na Nowy Jork z zapierającej dech w piersiach perspektywy. Tutaj, to my, mali ludzie, patrzymy z góry na morze wieżowców, mniejszych budynków i ocean. Podziwiając panoramę metropolii szczególną uwagę zwróciłem na Chrysler Building (w moim odczuciu jeden z najładniejszych wysokościowców Nowego Jorku) i jego charakterystyczną strzelistą, srebrzysto - stalową iglicę.

Mała rada: kolejki do wjazdu na tarasy widokowe są ogromne (jeżeli ktoś czekał na wjazd na Wieżę Eiffla, wie o czym mówię), zatem proponuję zwiedzanie Empire State Building pozostawić na dzień powszedni w godzinach porannych.

4 – Central Park

Central Park to kolejne miejsce stanowiące scenerię dla licznych filmów. Ponieważ byliśmy w Nowym Jorku tylko cztery dni, poświęciliśmy tylko ok. dwie godziny na spacer po tym parku. To nie wystarczyło. Trzeba bowiem wiedzieć, że Central Park to ogromny (ok. 3500 m2) kompleks użyteczności publicznej (lodowisko, niewielkie zoo, karuzela, ogrody, stawy), pełen urokliwych zakątków, mostków, wzgórz. By docenić park, trzeba spędzić w nim cały dzień. Niestety, nie mieliśmy tego komfortu.

 

5 – Wall Street i Brooklyn Bridge

Południe Manhattanu to strefa ściśle biurowa. Królestwo finansów, transakcji, spraw sądowych. Ulice są nieco spokojniejsze, mniej zatłoczone (tutaj się pracuje przecież). Warto przejść się pod siedzibę Giełdy Papierów Wartościowych, na sławną Wall Street i poczuć atmosferę wielkich transakcji. Oczywiście trzeba sobie zrobić zdjęcie z posągiem rozjuszonego byka (symbol hossy na rynku finansowym). Co ważne, podobno ten, kto chce mieć szczęście w przyszłości, powinien pogłaskać byka po jego najcenniejszej części ciała… i nie są to rogi… Zresztą nie trudno jest się zorientować, bo tylko jedno miejsce cieszy się prawdziwym, pełnym blaskiem…:)

Nieopodal Wall Street znajduje się nowojorski ratusz (City Hall) oraz monumentalny kompleks sądów. Wreszcie, możemy też dotrzeć do Mostu Brooklińskiego (Brooklyn Bridge), z którego roztacza się wspaniała panorama finansowej części Manhattanu. Ten rozpięty pomiędzy dwiema gotyckimi wieżami most, pozwala spojrzeć na liczne wieżowce z nieco dalszej perspektywy.

Co ciekawe, przechadzając się od sądu w stronę Mostu Brooklińskiego, przez przypadek wpadliśmy na plan serialu „CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku” i widzieliśmy aktora grającego głównego bohatera serii – Gary’ego Sinisa. Zatem potwierdzamy, filmy rzeczywiście kręcą w Nowym Jorku. Przynajmniej czasami…

Rachunek sumienia

Wymieniłem tylko kilka miejsc, do których trzeba koniecznie dotrzeć, ale ta lista nie jest w żadnym razie zamknięta! Nie wspomniałem o siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych, Broadway Street, dzielnicy Chinatown i wielu innych. Nowy Jork to ogromny, tętniący życiem organizm. Nierozerwalna kombinacja ludzi i architektury. To trzeba poczuć, zobaczyć, przeżyć. My byliśmy tylko cztery dni i wiemy, że chcemy tam pojechać jeszcze raz na co najmniej tydzień, by zobaczyć całą masę miejsc, których nie mieliśmy okazji zwiedzić za pierwszym razem.

 

Zobacz więcej na: Fotografia - Nowy Jork

 

Dodaj swój komentarz

Imię:
Twój email:
Temat:
Komentarz: